Słowo wstępu i mała prośba

Mam nadzieję, że moje posty będą znośne i w miarę ciekawe. Nie mniej jednak zdaję sobie sprawę, że nie jestem nieomylny i wielu z was może mieć inne zdanie na różne tematy. To co piszę to moje osobiste przemyślenia, więc proszę o kulturalną dyskusję na temat w komentarzach. Każdy może dodać coś od siebie. Wymiana poglądów i argumenty to podstawa do tworzenia wysokiej jakości intelektualnej.

sobota, 19 stycznia 2008

Flexicurity - flexibility + security

Po bardzo długiej przerwie udało mi się znaleźć chwilę na nowy wpis na blogu. Tym razem napiszę o czymś co w Polsce jest bardzo mało znane i o czym zasadniczo się nie mówi. Flexicurity jest filozofią prawa pracy i sposobem myślenia o gospodarce. Zazwyczaj dyskusjie o prawie pracy polegały na konflikcie pomiędzy pracodwacą i pracobiorcą. Pracodawca chciał mieć jak największą elastyczność, pracobiorca chciał jak najwiecej bezpieczeństwa w pracy. Zazwyczaj rozwiązanie polegało na tym, że starano się tak dobrać okresy wypowiedzenia, aby były akceptowalne dla obydwu stron.

Flexicuirty jest diametralnie innym podejściem do problemu. W publikacjach często jest używany opis trójkąta, który wyznaczają:
  1. Elastyczność rynku pracy
  2. Bezpieczeństwo socjalne
  3. Aktywna polityka zatrudnienia
Dwa pierwsze punkty, ujęte po angielsku jako "flexibility" i "security" dają nazwę flexicurity. Podstawowym celem flexicurity jest zwiększenie poziomu dobrobytu społeczeństwa. Ponieważ sztywne prawo pracy z bardzo długimi okresami wypowiedzenia ogranicza możliwość przetrwania wilu firm, przyczynia się ono do zmiejszania konkurencyjności gospodarki. Wobec tego właściwa jest liberalizacja prawa pracy w zakresie rozpoczynania i rozwiązywania stosunku pracy. Jednak takie rozwiązanie jest bolesne dla pracowników i wiąże się z ryzykiem utraty pracy. Aby pomóc pracownikowi przetrwać okres bez stałej pracy istnieje pomoc socjalna. Więcej, pomoc socjalna jest potrzebna po to, żeby móc uealstycznić i uaktywnić rynek pracy. W sytuacji braku pomocy socjalnej dla chwilowo bezrobotnych niemożliwe jest wprowadzenie elasztycznego prawa pracy, ponieważ napotka to ogromne opory społeczne.  Ktoś może powiedzieć, że nie jest to nic rewolucyjnego. Oczywiście, zasiłki dla bezrobotnych nie są odkryciem. Chodzi o sposób myślenia o zasiłkach. Zasiłki są środkiem pozwalającym na uealstycznienie i liberalizację prawa pracy.  Ponadto dochodzi jeszcze trzeci czynnik - aktywność na rynku pracy. Zwiększenie swobody zatrudniania i zwalniania zwiększa dynamikę rynku pracy. Na dynamicznym rynku pracy łatwiej jest znaleźć pracę. Pojawia się wiele nowych stanowisk, które albo są chwilowe, ale umożliwiają przeżycie, albo zostają na dłużej, kiedy okazuje się, że dana osoba jest firmie naprawdę potrzebna. W takiej sytuacji więcej osób może podjąć ryzyko zwolnienia się z dotychcasowej pracy i szuaknia pracy bardziej odpowiadającej kwalifikacjom, upodobaniom bądź dającej wyższy dochód. Inną sprawą jest też to, że należy zapobiegać długotrwałemu bezrobociu poprzez politykę wspomagającą aktywność zawodową. Do tego jest potrzeba dobrej woli pracodawców, którzy będą chcieli przyuczyć ludzi bez doświadczenia do nowej pracy. W Danii zasadniczo doświadczenie na danym stanowisku nie jest sprawą kluczową, ponieważ rynek pracy jest bardzo dynamiczny i notorycznym zjawiskiem jest zmiana zawodu, co wyklucza astronomicznie długie okresy doświadczenia na danym stanowisku. 

Efekty działania flexicuirty są w Danii bardzo widoczne. Dania jest jednym z najlepiej rozwijających się krajów UE, z jednym z najniższych wskaźników bezrobocia. W dużej mierze jest to zasługa flexicurity. Warto zauważyć, że w tym podejściu mamy do czynienia z synergią elemenetów liberalnych (elastyczne prawo pracy) i socjalnych (zasiłki i udział państwa w kształtowaniu rynku pracy). Warto by było podjąć dyskusję an ten temat w Polsce, zamiast zajmować się propagandą neoliberlaną jak robi to PO,  propagandą narodową jak robi to PiS, czy lewicową jak miało to w zwyczaju SLD.

Post na podstawie własnego doświadczenia i następujących publikacji:

niedziela, 16 grudnia 2007

Tarcza antyrakietowa

Witam! Poruszam temat gorący i niezbyt związany z porównywaniem sytuacji politycznej w Polsce i za granicą. Muszę przyznać, że minister Sikorski zaczyna u mnie punktować. Skończyło się ślepe poddaństwo wobec USA typowe dla rządów PiS. Widać, że to zmieniło się w Polsce to co było ostatnio najgorsze, czyli polityka zagraniczna. O ile ze względu na swe centrowe poglądy nie jestem zwolennikiem polityki wewnętrznej PO, to jednak polityka zagraniczna zaczyna spełniać moje oczekiwania. Wstrzemięźliwość w optymizmie wobec tarczy i dostrzeżenie tego, że Rosjanie są również graczem w tej grze jest jak najbardziej rozsądne. Osobiście jestem przeciwnikiem instalacji tarczy rakietowej w Polsce. Obawiam się, że jest ona tylko wynikiem wewnętrznego lobbingu w USA. Nie wiadomo, czy Iran ma rakiety zdolne zagrozić USA. Nie wiadomo, czy Iran ma głowice aby uzbroić te rakiety. Być może jest tak jak z Irakiem, żadnej broni masowego rażenia nie znaleziono, zagrożenie ze strony Saddama było sztucznie wyolbrzymione a międzynarodowa opinia publiczna oszukana. Mam obawy, że to samo może dotyczyć tarczy antyrakietowej. Tak naprawdę jedyne, co ta tarcza będzie robić, to zmniejszać rosyjskie możliwości obronne, a to spowoduje, że USA nie będą miały przeciwwagi na arenie międzynarodowej i będą mogły dyktować swoje warunki.

sobota, 15 grudnia 2007

Raport drogowy cz. 2

Witam! Wreszcie znalazłem czas na obiecany następny odcinek. O ścieżkach rowerowych już było, teraz o bezpieczeństwie. Chociaż tak naprawdę ścieżki rowerowe też są związane z bezpieczeństwem. Rozdzielenie ruchu samochodów i rowerów podnosi bezpieczeństwo rowerzystów i zwiększa komfort prowadzenia samochodu, nie ma rowerzystów jadących wężykiem po jezdni. Tu dochodzi następny aspekt, bezpieczniej jest wracać z imprezy na rowerze, bezpieczniej jest też jechać samochodem w godzinach imprezowo-powrotowych.
Inna kwestia to organizacja ruchu w okolicy szkół i na osiedlach. Tutaj pojawia się wyjaśnienie do drugiego zdjęcia z poprzedniego posta. Otóż te śmieszne biało-czerwone znaki osadzone w podstawkach z czarnego ciężkiego plastiku są po to aby ograniczyć zapędy młodocianych ścigaczy i wiecznie śpieszących się "poważnych ludzi". Zazwyczaj też osiedla mają ustawione znaki informujące o strefie ograniczonej szybkości, jak na przykład na zdjęciu poniżej.

Godną zauważenia rzeczą, jest to, że ograniczenie prędkości w takiej strefie nie jest egzekwowane fotoradarem, a właśnie przez odpowiednią konstrukcję drogi, która studzi zapał ścigantów. I nie jest to robione przez dziury w drodze i inne zapory przeciwczołgowe, jak jest to robione w Polsce (oczywiście jest to efekt niezamierzony), a przez zwężenia, o czym informuje odpowiedni znak. Zdjęcie w poprzednim poście pokazuje takie właśnie zwężenie, wklejam jeszcze następne. Poniżej zdjęcie z pewnej odległości.Inne zwężenie, w widocznym asfaltowym śpiącym policjantem. To jest akurat przejście do szkoły. Kiedy patrzę na to zdjęcie przypomina mi się piosenka Kazika "Kochajcie dzieci swoje". Tekst jest w sumie nie związany z bezpieczeństwem na drodze, ale tytuł pasuje jak ulał.

Jak widać, aby poprawić bezpieczeństwo na drogach nie trzeba wcale stawiać fotoradarów. Można zrobić drogę tak, żeby nie dało się szybciej pojechać. I to jest właściwe podejście do bezpieczeństwa. Fotoradar nie powoduje, że ludzie jadą wolniej w danym rejonie. Fotoradar powoduje, że zwalniają przed fotoradarem i wciskają pedał w podłogę za. A kilku frajerów na dzień płaci mandaty, żeby zasilić pazerną kasę samorządu. Tu jest podstawowa różnica pomiędzy państwem polskim i duńskim. W Polsce władza jest przeciw obywatelowi. Obywatel z założenia popełnia wykroczenia i należy go ścigać i karać. W Danii założenie jest inne, nie prowokować do wykroczeń i ufać obywatelom. I to dedykuję naszym rządzącym i wszystkim Polakom głosującym w wyborach.

niedziela, 2 grudnia 2007

Raport drogowy i poradnik dla samorządowców

Ten odcinek poświęcam edukacji samorządowców w zakresie dróg osiedlowych i ścieżek rowerowych. Przewiduję jeszcze kilka postów o ruchu drogowym, ale niech to będzie pierwszy z nich.
W ramach wstępu powiem o rowerach w Danii. Rowery odrywają tu niesamowicie dużą rolę. Ze względu na przyzwoicie łagodne zimy wielu ludzi jeździ na rowerach zimą. Jest to podstawowy środek transportu na odległości nie przekraczające 5 km, jednak jest też spora grupa osób która jeździ na dalsze dystanse. Trzeba jednak przyznać, że rowery w Danii są nieco inne. Są to zazwyczaj rowery miejskie, z wąskimi oponami i dużymi kołami standardowo 28 cali, lekkie z aluminiowymi ramami. Dodatkowym udogodnieniem są przerzutki w piaście i hamulec nożny. Przerzutki w piaście mają fundamentalną zaletę w warunkach miejskich, można zmieniać biegi w czasie kiedy rower stoi. Przydaje się to pod światłami. Hamulec nożny jest natomiast użyteczny kiedy mamy coś pod pachą i kierownicę trzymamy jedną ręką, możemy wtedy hamować obydwoma kołami. Poza tym hamulec nożny jest niemalże niezniszczalny. A tak wygląda typowy nowy rower w Danii. Nie chce mi się schodzić do piwnicy i robić zdjęcia mojemu staremu, ale też jest aluminiowy, z pięcioma przerzutkami w piaście, jeszcze produkcji Sachsa, teraz produkcją tych przerzutek zajmuje się Sram (w Polsce musieli by zmienić nazwę :) ).
Rower to jeszcze nie wszystko, potrzebna jest ścieżka rowerowa. I tu uwaga do samorządowców. Błagam was róbcie ścieżki z asfaltu a nie z kostki!! Ci którzy podejmują decyzję o budowie ścieżek z kostki powinni za karę codziennie po nich jeździć. Kolarkami żeby jeszcze bardziej odczuli. Wszystkie ścieżki rowerowe w Danii są z asfaltu. Są poprowadzone raz przy jezdni, oddzielone od niej małym krawężnikiem. Przykład ścieżki rowerowej poniżej.


Następne zdjęcie to następny wzorzec dla samorządowców, czyli jak zaprojektować skrzyżowanie kiedy jest ścieżka rowerowa.Mam nadzieję, że jakiś samorządowiec to obejrzy te zdjęcia i będą one dla niego inspiracją. Acha jeśli ktoś mówi, że na ścieżkach nie widać rowerzystów, to dlatego, że zdjęcia były robione w niedzielę rano. W tygodniu wszystkie ścieżki rowerowe są pełne rowerzystów. W niedzielę wszyscy śpią, mało kto zawraca sobie głowy chodzeniem do kościoła. Jeśli o mnie chodzi to jestem agnostykiem, a ksiądz w polskim kościele na Amager jest redemptorystą więc źle mi się kojarzy. Niedziela jest czasem na uprawianie sportu i pisanie sprawozdań.

W następnym poście wyjaśnię nieco o drugim zdjęciu. Może ktoś się już domyśla co.

Folklorystyczny socjalizm rządzi w Polsce

Pierwszy post po długiej przerwie. Jednak czasem ciężko jest studiować i pracować na raz. Tym razem napiszę jednak o Polsce. Następnym razem będzie lepiej. Poruszyła mnie sprawa Donalda Tuska latającego na ważne spotkania samolotami rejsowymi. Oczywiście można to podciągać pod tanie państwo, ale co z samolotami rządowymi, za które i tak płacone jest ubezpieczenie, które są utrzymywane w stanie zdolności do lotu, pilotami zatrudnionymi na etaty? Może i tak lot samolotem liniowym jest tańszy, ale uważam że szef rządu w oficjalne delegacje nie powinien latać samolotami rejsowymi, zaraz wyjaśnię czemu.

  1. Przypomina to solidaryzm Jarosława Kaczyńskiego który nie miał nawet konta w banku, tak jak by zdawał się mówić "Widzicie? Ja tu nie jestem dla pieniędzy, jestem skromny i nie obnoszę się z moją władzą." . To dokładnie takie samo uderzenie w populistyczną nutę.
  2. Można czarterować samoloty. Jest to tańsze niż utrzymywanie rządowej floty a daje porównywalny prestiż. Do tego dodać należy też elastyczność i możliwość pracy sztabu na pokładzie. Nie chcę też aby mój premier robił z siebie pajaca pod publikę.
  3. Jest to czysta socjalistyczna propaganda, pokazywanie, że władza jest z narodem, że lata razem z narodem. Ale czy tak naprawdę te kilka ton paliwa mają jakieś znaczenie w budżecie państwa? W obliczu milionów złotych wydawanych przez dziurawy system opieki społecznej która daje pieniądze ludziom mającym duży dom, dwa samochody i pracującym na czarno żeby móc powiedzieć w Urzędzie Pracy że są bezrobotni i wydoić dodatkową kasę, nie płacąc podatków?
  4. Prawdziwy liberał nie powinien latać na ważne spotkanie samolotem rejsowym. Prawdziwy liberalny premier powinien zachowywać się jak prezes dużej firmy. A czy wyobrażacie sobie prezesa Volkswagena lecącego na negocjacje w sprawie przejęcia jakieś firmy tanią linią lotniczą?
To na tyle. Pozostawiam temat do przemyślenia.

niedziela, 18 listopada 2007

Komentarz do duńskich wyborów

Wreszcie po długiej przerwie udało mi się znaleźć chwilkę aby coś napisać. Jutro niedziela, nie muszę rano wstawać, naokoło cisza, nic mnie nie rozprasza.

Wzięło mnie na przybliżenie duńskiej sceny politycznej, więc zaczynam. Na początek, żeby było śmiesznie powiem, że główna duńska partia prawicowa nazywa się Venstre, co tłumaczy się na polski jako "lewy", ale bardziej by odpowiadało tutaj słowo lewica. Takie nazewnictwo partii prawicowej jak by nie było, wynika z tego, że kiedyś w parlamencie siedzieli oni po lewej stronie. Są to jednak bardzo stare dzieje, gdyż partia istnieje od 1870 roku. Na szczęście, w duńskiej polityce jedynie nazewnictwo partii wydaje się nieco nielogiczne, czego z resztą za granicą nikt nie musi wcale dostrzegać z powodu kwestii językowych.

Wróćmy jednak do tematu wyborów. Odbyły się one we wtorek 13 listopada, wynik był trudny do przewidzenia. Tak samo jak w Polsce były to wybory przedterminowe. Wygrała je koalicja rządząca przed wyborami, czyli Venstre, Danske Folkeparti i Konservative Folkeparti. Najbardziej interesującą postacią tych wyborów jest przewodniczący Venstre, Anders Fogh Rasmussen, który po tych wyborach utrzymał funkcję premiera (statsminister - minister stanu). Ten człowiek zwykł mawiać, że robi to co mówi i mówi to co robi. Niewątpliwe bardzo cenna właściwość. Na dodatek jest on dość mądrym i utalentowanym człowiekiem. Napisał kilka książek o podatkach i działaniu państwa. W młodości był nazywany w młodzieżówce liberalnej "czerwony Anders". Dzięki wykształceniu ekonomicznemu i długiemu doświadczeniu politycznemu wypracował swoją filozofię która znajduje odbicie w programie Venstre.

Główne punkty programu to obniżenie podatków, poprawa służby zdrowia (jak dobra by nie była trzeba ja ulepszać, i dobrze), zwiększenie kar za brutalne przestępstwa i zaostrzenie reguł udzielania azylu i reguł imigracyjnych. Do tego trzeba oczywiście wspomnieć o elastycznym rynku pracy i nakładach na edukację i rozwój zaawansowanych technologii. Jeśli chodzi o podatki, to nie ma wyznaczonego dogmatu podatkowego. Sprawą wpływającą na podatki są wydatki budżetowe, które nie powinny powodować zadłużania państwa, bo to zwiększa obciążenia podatkowe następnych pokoleń i hamuje wzrost gospodarczy. Kolejnym czynnikiem wzrostu gospodarczego są badania naukowe i rozwój nowoczesnych technologii stanowiących o konkurencyjności gospodarki.
I wszystko to przestawione bez dogmatyzmu, bez propagandy, z prezentacją dotychczasowych osiągnięć powyższej polityki.

Podsumowując, w Polsce brakuje takich właśnie liberałów, konsekwentnych, mówiących logicznie a nie rzucających dogmatami o jedynej słusznej stawce podatku. Ludzie odpowiedzialni za państwo zajmują się bardziej gospodarką a nie polityką, głównym tematem dyskusji jest gospodarka a nie obrzucanie się błotem i rozmowy kolegów z piaskownicy o pistolecikach.

Źródła informacji:
  1. http://www.venstre.dk/ - po duńsku i po angielsku
  2. http://da.wikipedia.org/wiki/Anders_Fogh_Rasmussen - tylko po duńsku
  3. http://en.wikipedia.org/wiki/Anders_Fogh_Rasmussen - po angielsku
  4. przekaz ustny

niedziela, 11 listopada 2007

Polityków luźne gadki na temat gospodarki.

Mam wrażenie, że od czasu naszej transformacji ustrojowej politycy albo starali się unikać rozmów o gospodarce, albo mówili dużo i bez sensu, często rzeczy ze sobą sprzeczne. O gospodarce nie mówiono, gdy reformy mogły spowodować zwolnienia. Gdy politycy nie wiedzieli co zrobić gospodarką to mówią dużo, żeby tylko mówić i udawać jak to oni dbają o nas, naszą gospodarkę i nasze finanse.

Przykładów nie trzeba dawać, wystarczy spojrzeć na ostatnie 20 lat. To samo mieliśmy w ostatnich wyborach. Tusk świecił oczami do wyborców i obiecywał Cud. Podatki mają zmaleć, wydatki z budżetu mają zmaleć, a jednocześnie cała budżetówka ma zarabiać więcej. Gospodarka ma się rozwijać w szalonym tempie za sprawą niskich kosztów pracy.

Ech, żeby pan Tusk więcej słuchał niż mówił. To co jest prawdziwą przeszkodą w polskim rozwoju gospodarczym to pokręcone prawo pracy. Okresy próbne, komplikacje, niemożność zwolnienia pracownika. Wszystko to powoduje, ze kodeks pracy jest obchodzony na wszystkie sposoby, zaczynają się dziwne praktyki typu zatrudnianie ochroniarzy na umowę-zlecenie. Tracą pracownicy i tracą pracodawcy. W systemie podatkowym problemem jest nie tyle wysokość podatków co komplikacja systemu. Tak naprawdę zdarzają się sytuacje, że naprawdę nikt nie wie jaki podatek zapłacić, ile go zapłacić i jako go zapłacić. Poza tym podatki i para podatki odprowadzamy w kilku urzędach. W wielu państwach UE od pobierania wszystkich składek i podatków jest jeden urząd. I to wystarczy. Jest taniej dla budżetu, łatwiej dla obywateli. Mam nadzieję, że ten rząd przynajmniej to zrobi.